"Mając na uwadze wszystkie okoliczności, zaistniałe warunki, moje
doświadczenie i historię himalaizmu, jak i wiedzę z zakresu fizjologii i
medycyny wysokogórskiej,
po jeszcze dodatkowych konsultacjach z lekarzami i współorganizatorami
wyprawy w Polsce można uznać Macieja Berbekę i Tomasza Kowalskiego za zmarłych." /Krzysztof Wielicki Kierownik zimowej wyprawy PZA na Broad Peak/
Trudno dobrać słowa w obliczu ostatnich wydarzeń. Nastała cisza i należy ją uszanować...
Panowie - dotarliście na Szczyt i teraz spokojnie możecie spoglądać z Niebieskich Połonin na tych, którzy pozostali na dole. Mam nadzieję, że gdy spotkacie się w Górze ze swymi Bliskimi, Przyjaciółmi i tymi wszystkimi, którzy w ostatnich dniach na Was czekali, powiecie im wszystko, czego nie zdążyliście opowiedzieć im (nam) tu na Ziemi.
Rodzinie i najbliższym Pana Macieja i Tomka chciałby przekazać szczere wyrazy współczucia. Trudno napisać więcej.
"Ruszyłeś sam na szlak. Ten ostatni, ten najlepszy. Przyszedł czas, Pan dał Ci znak"
Wieczny odpoczynek racz im dać Panie +
"Poza najdalej wysuniętym bastionem zmęczenia i bólu odkryjemy pokłady mocy i ukojenia, o jakie siebie samych nie podejrzewaliśmy; źródła obfite i nienapoczęte, ponieważ nigdyśmy wcześniej się do nich nie przebili" (William James/Scott Jurek)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Broad Peak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Broad Peak. Pokaż wszystkie posty
9.03.2013
6.03.2013
Bez tematu
Miało być o czymś innym, ale w świetle informacji dochodzących z wyprawy na Broad Peack...
Nie znam osobiście żadnego z członków wyprawy, nie ma też żadnego doświadczenia we wspinaczce wysokogórskiej, jednak gdzieś przez skórę czuję łączność z tymi Ludźmi i śledzę doniesienia z wyprawy.
Wczoraj czułem ogromną radość i dumę z powodu ich sukcesu, dziś jakoś tak smutno. Najbardziej chyba dotyka mnie to, że znów w obliczu ludzkiego dramatu media próbują odgrywać rolę ekspertów i mimo braku pewności co do losu zagubionych, już wiedzą, co się stało...
Sytuacja na pewno jest trudna, ale wierzę, że nadzieja umiera ostatnia. I to nie jest jakiś oklepany frazes. Wierzę, że nie wszystko stracone. Przypomina mi się film "Czekając na Joe". Film oparty na faktach. Tam też wszystko wydawało się przesądzone i tragiczne, a jednak zakończyło się szczęśliwie.
Życzę obu zaginionym, by odnaleźli drogę do domu. Jak wspomniałem, nie znam żadnego z nich, jednak regularnie śledzę blog Tomka Kowalskiego i pozostaję pod wrażeniem jego osiągnięć. Z każdego wpisu przebija optymizm, siła, determinacja, radość, entuzjazm młodości.
O wyprawie na Broad Pick napisał tutaj
Powodzenia Panowie!
Nie znam osobiście żadnego z członków wyprawy, nie ma też żadnego doświadczenia we wspinaczce wysokogórskiej, jednak gdzieś przez skórę czuję łączność z tymi Ludźmi i śledzę doniesienia z wyprawy.
Wczoraj czułem ogromną radość i dumę z powodu ich sukcesu, dziś jakoś tak smutno. Najbardziej chyba dotyka mnie to, że znów w obliczu ludzkiego dramatu media próbują odgrywać rolę ekspertów i mimo braku pewności co do losu zagubionych, już wiedzą, co się stało...
Sytuacja na pewno jest trudna, ale wierzę, że nadzieja umiera ostatnia. I to nie jest jakiś oklepany frazes. Wierzę, że nie wszystko stracone. Przypomina mi się film "Czekając na Joe". Film oparty na faktach. Tam też wszystko wydawało się przesądzone i tragiczne, a jednak zakończyło się szczęśliwie.
Życzę obu zaginionym, by odnaleźli drogę do domu. Jak wspomniałem, nie znam żadnego z nich, jednak regularnie śledzę blog Tomka Kowalskiego i pozostaję pod wrażeniem jego osiągnięć. Z każdego wpisu przebija optymizm, siła, determinacja, radość, entuzjazm młodości.
O wyprawie na Broad Pick napisał tutaj
Powodzenia Panowie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

